Polega na zmniejszeniu siły lub ograniczeniu zakresu ruchu kończyn. Objawy niedowładu kończyn u psa mogą być bardzo różnorodne. Należą do nich kulawizna jednej lub obu kończyn. Może występować chwiejność chodu, sztywność, pociąganie łap, trudności w utrzymaniu równowagi u psa. Zwierzę może odczuwać ból, mrowienie
Głowa nisko, nogi ugięte, ogon skierowany w dół, pies odwraca głowę, kuli się, stara się udawać jak najmniejszego. Podchodzi z boku do drugiego osobnika, przyjmując jak najniższą postawę. Ogon jest położony poniżej linii grzbietu, może nim machać z zapałem.
Dlaczego mój pies nigdy nie chce ze mną leżeć? Łóżko jest zbyt miękkie. Podobnie jak ludzie, psy mogą mieć preferencje dotyczące powierzchni snu. Zbyt miękki materac może nie zapewniać wystarczającego wsparcia. A psy z chorobami serca, takimi jak choroba zastawki mitralnej, mogą również odczuwać niewygodne łóżko.
Możesz spodziewać się, że duże żaby i żaby drzewne skoczą około 12 cali do przodu i zyskają kilka cali wysokości w swoim skoku. Żaby i inne grubsze rodzaje żab, takie jak żaby Pacman,nie skacze dużo, ale w razie potrzeby może wykonać małe skoki do przodu.
Lubicie jak Wasz pies głośno oddycha? 2018-06-02 00:25:04 Leży koło was pies ? 2012-02-18 15:11:32 Czy to normalne że mój 3 miesięczny pies tak szybko i głośno oddycha ? 2010-07-06 23:12:32
Jeśli twój pies jest zestresowany lub przestraszony, może brzmieć powtarzającym się wysokim tonem. Twoje zwykłe dźwięki „szorstkie” i „kryzę” zazwyczaj pokrywają się ze szczęściem lub czasem zabawy. Niskotonowe szczekanie, które brzmi jak dudnienie lub warczenie, oznacza, że cokolwiek przeszkadza Twojemu psu, powinno się wycofać. Czy psy chowają lub kryją? Kora […]
Co to znaczy, gdy pies leży na brzuchu? Brzuch w górę. Prawdopodobnie jedna z najsłodszych pozycji do spania dla psów, pozycja brzucha do góry jest dokładnie taka, jak się wydaje. Ta pozycja ma miejsce, gdy pies leży na plecach z podniesionym brzuchem i łapami w powietrzu.
Charakterystyka Niebieskiej Żaby. Niebieska żaba jest znana jako żaba z niebieską strzałą, lub też pod naukową nazwą, Dendrobates lazurowy.Jest to mały płaz o długości 3-4 centymetrów z ładunkiem trucizny na skórze, który uniemożliwia innym zwierzętom zbliżenie się do niego, a nawet chęć zjedzenia go.
Może to po prostu oznaczać, że leżą, bo szczerze nie mają nic lepszego do roboty… są po prostu znudzeni! Jeśli czujesz, że Twój pies jest po prostu znudzony, możesz popracować na więcej spacerów, zabaw lub wycieczek do psiego parku. Dodatkowe ćwiczenia i stymulacja mogą znacznie pomóc […]
Dlaczego psy skubią? Z daleka głównym powodem, dla którego twój pies cię podgryza, jest po prostu okazanie uczucia i pokazanie, że ci ufają. Tak, jeśli Twój pies delikatnie podgryza Ciebie lub Twoje ubranie przednimi zębami (siekaczami) tak, jakby zjadał kolbę kukurydzy, to w […]
vSxWZe. W internecie możemy zobaczyć wiele zdjęć i filmików, na których koty czy psy leżą na brzuchu i… mają wyciągnięte tylne łapy, a niekiedy nawet i przednie. Cóż, musicie przyznać, że jest to nie tylko zabawna pozycja, ale i niezwykle urocza. Co więcej, ma nawet swoją nazwę – sploot! Dlaczego koty to robią? Czym jest sploot? Krótko mówiąc, jest to pozycja, którą przyjmuje zwierzę podczas relaksu. Polega ona na tym, że kot lub pies leży płasko na brzuchu i ma wyciągnięte tylne łapki – niekiedy i również przednie. Niektórzy mówią na to „rozpłaszczona żaba”. Przeciwieństwem tej pozycji jest chociażby słynny „bochenek„, w której mruczek wszystkie kończyny ma schowane pod ciałem i do złudzenia przypomina… chleb. Dlaczego zwierzęta przyjmują taką postawę? Tak naprawdę nie istnieje żadne naukowe wyjaśnienie. Behawioryści uważają jednak, że sprowadza się ona do osobistych preferencji kota lub psa. Można to porównać do tego, jak niektórzy ludzie lubią siadać np. zakładając jedną nogę na drugą, podczas gdy inni trzymają kolana razem. Wyróżnia się trzy rodzaje splootingu: Klasyczny sploot (pełen): najbardziej popularny. Ma miejsce wtedy, kiedy tylne łapy zwierzęcia są rozstawione na prosto, Boczny sploot (lewy lub prawy): w tej pozycji zwierzę ma przekręcone łapki na bok (jedna jest pod spodem, a druga u góry), Połowiczny sploot: jedna łapka wystaje, a druga jest schowana pod brzuchem. Czy każdy kot „splotuje”? Sploot najczęściej możemy zaobserwować u psów – zwłaszcza corgi, które są znane właśnie z tej pozycji. Ale nasi koci przyjaciele również są w stanie odpoczywać w taki sposób. Ta forma relaksu częściej występuje jednak u kociąt lub młodych kotów, ponieważ ich stawy są elastyczniejsze niż u starszych mruczków. Zatem kot może przyjmować tę pozycję, ponieważ: chce rozciągnąć swoje ciało jest to wygodna i relaksująca pozycja chłodzi temperaturę swojego ciała. A czy powinieneś się martwić, kiedy zauważysz, że twój kot leży z wyciągniętymi tylnymi łapkami? Jeśli nie zaobserwowałeś u niego żadnych innych niepokojących objawów, to możesz być spokojny. Sploot jest całkowicie normalnym zjawiskiem i w rzeczywistości pozwala zwierzęciu się dobrze rozciągnąć. A czy twój kot przyjmuje taką pozycję?
Pewnego dnia mężczyzna mijając jeden z domów zauważył staruszkę w bujanym fotelu. Obok niej siedział starszy mężczyzna i kołysał się w fotelu, czytając gazetę. Między nimi, na werandzie, leżał pies i jęczał, jakby z bólu. Przechodząc obok, człowiek ten zdziwił się, dlaczego ów pies skowyczy. Następnego dnia znów przechodził obok tego domu. Zobaczył starszą parę w fotelach bujanych i psa leżącego między nimi i wydającego takie same żałosne dźwięki. Zaskoczony mężczyzna obiecał sobie, że jeśli również i jutro pies będzie skomleć, zapyta starszą parę o przyczynę. Trzeciego dnia, o zgrozo, ujrzał tę samą scenę: stara kobieta kołysała się w fotelu, starzec czytał gazetę, a pies leżał na swoim miejscu i żałośnie pojękiwał. Mężczyzna nie wytrzymał już dłużej. - Przepraszam, proszę pani - zwrócił się do starej kobiety. - Co się dzieje z pani psem? - Z nim? - zapytała. - Leży na gwoździu. Zaskoczony jej odpowiedzią mężczyzna zapytał: - Jeśli leży na gwoździu i gwóźdź go rani, dlaczego po prostu nie wstanie? Staruszka uśmiechnęła się i powiedziała przyjaznym, delikatnym głosem: - Jak widać, mój drogi, rani go na tyle boleśnie, by jęczał, ale nie dość, by ruszył się z miejsca... Jest w tym pewna prawda: często wiemy, że mamy dość, że musimy coś zmienić, ale jednocześnie nic nie robimy. Zamiast przynajmniej "wstać"!
Zacznę od wytłumaczenia. Bo chciałam napisać recenzję, naprawdę miałam szczere chęci i założenie, że będzie to pierwsza prawdziwa książkowa recenzja na moim blogu, bo książka to wyjątkowa i zasługiwała na to. Ale w trakcie się okazało, że typowej recenzji książki o jamnikach napisać się nie da. „Pewne cechy jamnicze są wspólne. Należą do nich: wyrazista osobowość, niezależność, skłonność do terroryzowania (w mniejszym lub większym stopniu) właściciela i spania w łóżku. (…) PS. Mężczyzna lubiący psy to inny gatunek mężczyzny. Mężczyzna akceptujący jamniki należy do elity”. O tej całej elicie możemy się dowiedzieć z książki Agaty Tuszyńskiej Jamnikarium. Byli to między innymi: Andy Warhol (jamniki Amos i Archie), Melchior Wańkowicz (jamniki Żaba i Dupelek), Jarosław Iwaszkiewicz (Bimek), Vladimir Nabokov (Boks Pierwszy, Drugi, Trainy i Loulou), Antoni Czechow (Brom i Chinina), Zbigniew Hołdys (Bronek i Suseł), John Wayne (Charlie), Clark Gable (Commisioner), Krzysztof Kamil Baczyński (Dan), Gary Cooper (Dyna), Napoleon Bonaparte (Faussete, Napoleon i Grenouille), Jacek Kuroń (Filon i Saga), George Orwell (Hector), Cole Porter (Jezebel), Marlon Brando (Kurze Beiner), Jerzy Wasowski (Mufka), Stanisław Lem (liczna rodzina jamników), James Dean (Strudel) i wielu, wielu innych, nie wspominając już o licznym gronie znanych kobiet, którym także towarzyszył w życiu jamnik. Wszyscy są wymienieni w książce, także w spisie jamników na końcu lektury. Jamnikarium Agata Tuszyńska i Lonia, Wydawnictwo MG „Żadnemu mężczyźnie nie powiedziałam tyle razy, że go kocham. Przecież wie. A może nie jest pewien? Może trzeba go o miłości zapewniać stale? Powtarzać, jeszcze raz i jeszcze raz? A może jedynym jej dowodem jest bezpośrednia i cielesna obecność. Niektórzy tak mają. Jamnikopodobni”. Bo miłość jamników jest trudna. Nie jest tak jak z innymi psami, takimi labradorami chociażby czy kundelkami, które całe są miłością. I kochają. Jak idą to kochają, jak patrzą to kochają, w każdym ich ruchu jest miłość i cały czas jakby mówią „spójrz na mnie, kocham cię!”. Ja mówię, że jamniki cechuje pogarda – albo na ciebie spojrzą, albo nie. Nie zrobią niczego, tylko dlatego, że ty tego chcesz. Daj łapę? Przynieś piłkę? No chodź do pańci na kolana? Jak będę chciał, to to zrobię. Ale i tak kochają, nie mówią tego psim językiem, ale kochają. Wyrażają to w obecności. Jamnik zawsze musi „przylegać” do swojego człowieka. Gdy leży obok, to choćby końcówką swojego długiego ciałka musi dotykać człowieka, czuć go, dawać ciepło, dawać i brać wspólne bezpieczeństwo. Kto spał z jamnikiem w jednym łóżku, ten wie jak to wygląda – jamnik leży na całym posłaniu, a ty gdzieś na samym brzeżku, że jeszcze jeden ruch i spadniesz. Bo łóżko jest jego. Człowiek jest jego. W każdym jamniczym domu, to jamnik jest królem. I mówcie sobie ile chcecie o hierarchii, rozmawiajcie z psychologami, behawiorystami, kim tam chcecie – jamnik jest królem i już. Dlatego powszechnie uważa się, że z tą specyficzną rasą poradzić sobie mogą tylko specyficzni ludzie. Ludzie silni. I mądrzy, którzy rozumieją te zależności i nie buntują się głupio przeciwko jamniczym upodobaniom. Książka oprócz tego, że jest kompendium wiedzy o samej rasie, jej historii i genezie, jest także potwierdzeniem, że każdy jamnik jest podobny do siebie. Czytając ją wiele razy dochodzi się do takich momentów: „o, to mój też tak miał!”. Przytoczę bardzo zabawny przykład. Towarzysze jamników (bo przecież nie właściciele ;) ) potwierdzą kiwaniem głów, a całą resztę niezaznajomioną z rasą on ubawi. Historię tę opowiadała autorka na lubelskim spotkaniu, po reakcji widowni (kiwanie głów z uśmiechem) wiem, że faktycznie mój jamnik nie był w tym odosobniony. Jamniki to wyjątkowo inteligentne psy. One bardzo dużo rozumieją. Widać to przede wszystkim w oczach i zachowaniu. Z kolei często udają, że są głuche (ja mówię, że po prostu ignorują człowieka). Mój często to pokazywał na spacerze. Ponieważ oboje nie lubiliśmy chodzić na sznurku, to nasz spacer wyglądał jak spacer, a nie wyprowadzanie się. O dziwo, był on bardzo słuchany i grzeczny, ale czasem miał mnie po prostu dość i szedł sobie nie zważając na moje wołania. Nie była to ucieczka w stronę pachnących suczek, był to po prostu powolny spacer w drugą stronę. Czasem wołałam, ale wiedziałam, że to bez sensu, bo prędzej pół osiedla się do mnie zleci, niż ten mój jamnik łaskawie odwróci chociażby tylko głowę w moją stronę. No głuchy. Ale w domu? Niech śpi najtwardszym snem pod dwiema kołdrami i kocem, ty bardzo po cichu i delikatnie otwórz lodówkę. I co? Już słyszysz tupot pazurków po podłodze, bo na lodówkę, to on ma specjalny radar, specjalne trzecie ucho wbudowane. Bo ty pewnie będziesz jadła, bez niego! Pani Tuszyńska pisze, że jej Lońka je wszystko oprócz cytryny i alkoholu. To prawda, jamniki są wszystkożerne. Wszystko oznacza wszystko, nie tylko produkty spożywcze przeznaczone dla ludzi, psów i kotów. Produkty niespożywcze także znajdują się w ich jadłospisie czasem. Najlepsze są smakołyki znalezione samemu na dworze. Albo taka kostka, co to pół roku przeleżała pod wersalką! O, jakie to pyszne, nawet z kurzu nie trzeba otrzepywać, on zje. Istny odkurzacz! PS. Mój alkohol akurat lubił, za to za kawą nie przepadał, aż go odrzucało, żeby psi pyszczek nie zaglądał na stół, wystarczyło podetknąć mu kubek z kawą. Oj, jakie świństwo, weź to ode mnie! O, dolałaś dużo mleka, może wypiję. I tak to właśnie na jamniczych opowieściach i wspomnieniach minęło spotkanie w Domu Słów. Było to dla mnie najmilsze i najbardziej wzruszające spotkanie na jakim byłam. Sama książka, to długo wyczekiwana obowiązkowa pozycja na mojej półce, jak i półce każdego jamnikoluba. Oprócz treści, to także pięknie wydana obszerna pozycja z licznymi grafikami, zdjęciami, rycinami, rysunkami, itd., itd. Ucieszy oko każdego miłośnika tej rasy. Mamy też miejsce na własną historię i zdjęcie naszego pupila, więc każdy egzemplarz książki będzie inny i wyjątkowy. Do tego na końcu znajduje się szczegółowy indeks wszystkich zwierząt (co ciekawe, nie po nazwisku właściciela, ale po imieniu zwierzęcia, wszak to książka o jamnikach, a nie ich ludziach!). Podobno szykuje się druga część, bo kolejni znani pasjonaci rasy się znaleźli, więc czekam niecierpliwie. I sama wypatruję wszędzie jamników. A po spotkaniu poszłam po autograf i po tym gdy powiedziałam, że mój ukochany jamnik niestety nie doczekał premiery książki, dostałam taką oto przepiękną dedykację.
Znają się od pięciu lat, właśnie razem zamieszkali. Wolontariuszka schroniska w Poznaniu przygarnęła psa o imieniu Żaba. Kundelek ma 10 lat i nigdy nie zaznał domowego ciepła. Teraz ma go pod dostatkiem. Nowa rodzina przypadła mu do gustu. Musi się jeszcze tylko "zaprzyjaźnić" z tym przerażającym ekspresem do kawy i głośnym piekarnikiem. Żaba jest kundelkiem, który w grudniu 2012 roku pojawił się w Schronisku dla zwierząt w Poznaniu. - Miał wtedy około roku. Był szczeniakiem, którego ktoś do nas przyprowadził, więc można powiedzieć, że to pies, który nie zna innego życia niż to na terenie naszej placówki – opowiada Katarzyna Frąckowiak ze schroniska dla zwierząt w Poznaniu. Teraz, po dziewięciu latach, znalazł się ktoś kto go pokochał i zabrał do swojego domu. To wolontariuszka Marlena oraz jej mąż. 2 grudnia para odebrała Żabę z placówki. Pies po 9 latach opuścił schroniskoFB- Schronisko dla zwierząt w PoznaniuPies z charakterem i wolontariuszka z wielkim sercem Znają się nie od dziś. Pani Marlena jest wolontariuszką w schronisku od pięciu lat. Jak mówi, z Żabą łączy ją szczególnie głęboka więź. Pies miał kontakt z wieloma wolontariuszami, ale to pani Marlenie zaufał i tylko jej pozwalał się wykąpać. - Wcześniej mieliśmy z mężem buldożka francuskiego. Był typowym jedynakiem, więc obawialiśmy się brać drugiego psa. Dwa miesiące temu nasz pies przegrał walkę z chłoniakiem. Nie wyobrażamy sobie domu bez psa - mówi wolontariuszka. Wpis na tablicy w schroniskuFB -Schronisko dla zwierząt w PoznaniuPierwsze dni Żaby w nowym domu minęły spokojnie. Pies chętnie je, pije, wychodzi na spacery. Musi jeszcze tylko ujarzmić kilka domowych "demonów". - Zauważyliśmy, że boi się jeszcze odgłosów typowych dla domu. Przeraża go ekspres do kawy i piekarnik. Po prostu musi się do tego przyzwyczaić, bo nigdy wcześniej nie zetknął się z takimi hałasami – opowiada pani Marlena. I dodaje: - Jesteśmy też pod wrażeniem tego jak Żaba się zachowuje w domu. W schronisku psy chętnie sięgają po zabawki, on nigdy. Ale teraz, gdy jesteśmy tu razem po raz pierwszy zainteresował się tak zwanym szarpakiem i zaczyna z nim nawet chodzić po domu. Pracownicy schroniska mówią wprost: - Żaba to pies z charakterem. Ale to właśnie on skradł serce pani Wybór był dla nas oczywisty z dwóch względów. Po pierwsze znam Żabę od lat, po drugie mam świadomość, że jako 10-letni piesek ma już małe szanse na adopcję. A ja wiem czego on potrzebuje, co lubi. To pies, który jest bardzo nieufny. Potrzebuje dużo czasu, żeby przyzwyczaić się do nowych osób. To nie jest tak uwielbiany przez ludzi typ przytulasa. Dla niego ważna jest przestrzeń. Wiem, że chwilami może być nam trudno, ale Żaba to świadomy wybór. Cieszymy się, że jest z nami - mówi pani Marlena. Pies Żaba spędził w schronisku 9 latFB - Schronisko dla zwierząt w PoznaniuŻaba ma już dom, ponad 400 zwierząt nie- Naszym zadaniem jest troszczyć się o zwierzęta, które do nas trafiają po różnych przejściach. Nasze schronisko to nowoczesny obiekt. Naszym podopiecznym nie brakuje jedzenia, wody, są też wyprowadzani na spacery przez wolontariuszy. Staramy się jak możemy, ale prawdziwa rodzina i własny dom to jest dla tych zwierząt coś lepszego. Dlatego dążymy do tego, by wszystkie znalazły swoje dobre miejsce - opowiada Frąckowiak. Schronisko dla zwierząt w PoznaniuUM PoznańObecnie w schronisku przebywa około 300 kotów i 140 psów. - W tym drugim przypadku, po około 40-50 procent zgłaszają się właściciele. Z kotami jest inaczej. Mało kto ich szuka - przyznaje Frąckowiak. Pracownicy schroniska przypominają też, że warto zaczipować swojego psa lub kota i zarejestrować czip. W Poznaniu taka usługa , w wybranych gabinetach weterynaryjnych, jest bezpłatna. Dzięki temu w systemie znajdą się dane właściciela, adres i numer telefonu. – Dzięki temu, gdy takie zwierzę do nas trafi możemy szybko uzyskać informację o jego właścicielu i poinformować go o miejscu pobytu. To sprawia, że ten okres rozstania jest krótszy - dodaje Frąckowiak. Autor:aa/ tamTVN24Źródło zdjęcia głównego: FB- Schronisko dla zwierząt w Poznaniu